Sex Blog bardzo erotyczny. Znajdziesz w nim – opowiadania erotyczne oraz blog sex telefon. Zapraszamy do naszego sex serwisu.

Wspomnienia sex telefonistki

Our Reader Score
[Total: 4 Average: 4.3]

Wspomnienia sex telefonistki – cz. 1

Tak, pracuję w sex telefonie i co z tego? Dla mnie to całkiem niezła praca, jestem niezależna i robię to, co lubię. Czego jeszcze chcieć więcej?

No ale może od początku. W realnym świecie mam na imię Dorota. W sex telefonach jestem tym, kim chcecie żebym była. Nie odbiegajmy od tematu, mam na imię Dorota i mam 27 lat. Mieszkam…… nieważne gdzie ale nie jest to metropolia, a mała mieścina, jednak na tyle duża, że nawet mamy sklep Biedronka 🙂 Niby bezrobocie małe ale ja chyba żyję w innym kraju, bo u mnie raczej większość koleżanek albo wychowuje dzieci za 500+ albo szuka pracy. Należałam do tej drugiej grupy – szukającej pracy. Szukałam dzielnie, nawet pracowałam klika razy za minimum, a do tego bywało, że niejeden szef chciał chyba i inne usługi w pakiecie. Dlatego też pomyślałam o erotyce, jednak w sesjach zdjęciowych (chociaż podobno jestem atrakcyjna) raczej siebie nie widziałam. Już sobie wyobraziłam, co by się działo, gdyby w moim miasteczku ktoś zobaczył takie fotki. Video chaty też nie były dla mnie.

Przypomniałam sobie, że faceci mówili często, że mam zmysłowy i seksowny głos. Wulgaryzmy, świntuszenie nigdy nie było mi obce więc pomyślałam, że może uda mi się w sex telefonach. Po kilku rozmowach i godzinach w necie znalazłam w końcu odpowiednią ofertę. Nawet nie musiałam iść na rozmowę kwalifikacyjną, co było fajne. Nie wnikając w dalsze szczegóły dostałam tę pracę.

I tak właśnie znalazłam się w branży erotycznej 🙂 Małą kawalerkę mam po babci więc problemu z miejscem pracy nie było. Ściany na tyle był grube, że nie było ryzyka, iż moje rozmowy, jęki mogliby usłyszeć sąsiedzi.

Moje wynagrodzenie i utrzymanie pracy zależało od klientów, minut spędzonych z nimi więc podeszłam do sprawy uczciwie. Ubrałam się w seksowny strój i leżąc na łóżku czekałam na telefon. Przygotowałam też mój prywatny wibrator, bo nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.

Ostrzeżono mnie, że do tej pracy trzeba mieć „grubą skórę” i nie brać wszystkiego do siebie. Zdarzają się frustraci, którzy dzwonią tylko po to, żeby powiedzieć, co sądzą o kobietach pracujących na sex tel. Słowa te oczywiście nie należą do czystej polszczyzny.

„Gotowa na wszystko” włączyłam moją sex linię i z drżącym sercem czekałam na pierwszy telefon. O tym napiszę innym razem, bo muszę wracać do pracy.